Weekend w Budapeszcie | Plan zwiedzania Budy
City Break Podróże po Europie Węgry

Weekend w Budapeszcie | Plan zwiedzania Budy

Był Peszt, będzie teraz Buda! Sama nazwa, zwłaszcza w naszym, polskim języku nie zachwyca. Kto nie pomyślał w tej chwili o domku dla psa, niech pierwszy rzuci kamieniem!

Widok na Peszt

Buda jest zachodnią częścią stolicy Węgier. Nad brzegiem Dunaju, po jej stronie można podziwiać niezwykły widok oświetlonego, potężnego Parlamentu. Ogromnie szkoda, że nie ma tam zrobionego pięknego bulwaru. Zamiast tego, tuż przy brzegu rzeki znajduje się ulica, na dodatek bardzo szybka, bo ograniczenie jest na niej do 70km/h. Uważajcie tam spacerując, ponieważ nie ma chodnika – my trochę nielegalnie – chcąc złapać lepsze kadry i nacieszyć się widokiem podobnie jak inni turyści – przechodziliśmy sobie tam między barierkami. Trzeba naprawdę uważać.

Most Széchenyiego – Most łańcuchowy

Tego dnia pogoda nam zdecydowanie nie dopisała. Mimo wszystko, uzbrojeni w przeciwdeszczowe kurtki i narzutki oraz parasol, ruszyliśmy w miasto. Z naszego mieszkania nie było wcale daleko. Nad Dunaj dotarliśmy jednak autobusem z uwagi na straszną ulewę.

Most Łańcuchowy

Most Łańcuchowy łączy dwie strony Dunaju – Budę i Peszt – i jak mówi historia, było to pierwsze trwałe połączenie tych dwóch części Budapesztu. Jest bardzo charakterystyczny – potężny, przypomina trochę Brooklyn Bridge.

Według plotki, lwy, które strzegą wejścia na most zostały wyrzeźbione bez języków. Nie jest to jednak prawda – po prostu nie widać ich z perspektywy przechodnia.

Kościół św. Macieja

Ależ on jest piękny.. nie potrafimy opisać go słowami, robi takie wrażenie. Niewielki, a jednocześnie tak dostojny. Jego początki sięgają aż XIII wieku. Jego obecna budowla jest jednak całkowicie nowa – została zrekonstruowana w XIX wieku. Aby zwiedzić kościół w środku, należy kupić bilet wstępu. Łatwiej jest dostać się tutaj w tygodniu. W weekend jest to ograniczone z uwagi na msze święte.

Kościół św. Macieja

Baszta Rybacka

Po węgiersku Halászbástya – jak mnie ten ich język bawi 🙂 Wygląda niczym mury zamkowe, a nazwa pochodzi od rybaków, którzy w średniowieczu bronili właśnie tej części miasta.

Baszta Rybacka

To genialny punkt widokowy, z którego widać cały Peszt, a wieczorem cudownie oświetlony Parlament. Można podziwiać także Wyspę św. Małgorzaty oraz po przeciwnej stronie – Wzgórze Gellerta.

Widok z Baszty Rybackiej

Stare miasto i wzgórze zamkowe

Tuż obok kościoła, znajdują się uliczki starego miasta i wzgórze zamkowe. Można tutaj spacerować, napawając się widokiem przepięknych kamienic, wieczorem doskonale oświetlonych. Cały ten obszar został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Tam też znajduje się siedziba prezydenta Węgier oraz Galeria Narodowa.

Wzgórze Gellerta

Nazwa pochodzi od słynnego Biskupa Gellerta, który według legendy miał zostać spuszczony w drewnianej beczce ze szczytu przez pogan. Inne legendy głoszą, że odbywały się tam sabaty czarownic, przez co wzgórze to nie cieszy się wśród mieszkańców Budapesztu dobrą sławą. Niemniej, widok na miasto z tego miejsca jest absolutnie obłędny.

Widok na Dunaj

Akurat Ola pochodzi z Kielc i w jej żyłach płynie krew świętokrzyskich czarownic, więc prababki krzywdy by jej zrobić nie dały – wybraliśmy się tam więc późnym wieczorem – było warto, a i czarnowic nie spotkaliśmy. Co najwyżej czarne koty, które co jakiś czas przechodziły nam pod nogami.

Bardzo ciekawie wygląda tutaj przyroda, ponieważ widać wyraźnie wpływy tureckie, aż za chwilę obok – skandynawskie. Roślinność południowa, taka jak drzewa figowe, przeplata się z roślinnością subalpejską.

Termy Gellerta

To miejsce, które Węgrzy uwielbiają po stokroć. Absolutnie się im nie dziwimy. Można się wygrzać, zrelaksować i odpocząć, nawet kiedy temperatura za oknem jest na minusie. Wszystko dzięki basenom z gorącą wodą, które znajdują się na zewnątrz.

Termy Gellerta z zewnątrz

Łaźnie Gellerta zostały zbudowane w 1913 roku. Skorzystać tam można z 18 basenów oraz 10 saun. Zainteresowani mogą wykupić także zabiegi w strefie SPA.

My udając się tam w weekend, za bilet wejścia bez limitu godzin zapłaciliśmy 6100 HUF, czyli ok. 75 zł. Było warto!! Pamiętajcie, że możecie wybrać bilet z szafką lub z własną kabiną. Niestety dla nas kabin już nie wystarczyło, ale do Waszej dyspozycji są też przebieralnie. W kompleksie są suszarki, można także wypożyczyć ręczniki i szlafroki. Chcąc skorzystać z największego basenu wewnątrz term, trzeba mieć CZEPEK! Jego też kupicie na miejscu, jeśli zapomnicie zabrać go ze sobą.

Termy Gellerta w środku
A tu my… 🙂

W samym Budapeszcie jest ponad 50 kąpielisk termalnych! Dacie wiarę? A my zaliczyliśmy raptem jedno…

Jeśli chcecie wiedzieć więcej o Budapeszcie, koniecznie zajrzyjcie też tutaj:

You Might Also Like

Brak komentarzy

Dodaj komentarz