Sylwester w Paryżu | Jeden dzień w mieście zakochanych
City Break Francja Podróże po Europie

Sylwester w Paryżu | Jeden dzień w mieście zakochanych

Nie lubię Sylwestra. Nie pamiętam, kiedy ten dzień był względnie w porządku i kiedy byłam z niego tak po ludzku zadowolona. Koniec roku to przede wszystkim mnóstwo spraw do zamknięcia, dlatego najchętniej 31 grudnia spędzałabym w domu przed telewizorem, w ciepłych skarpetach i z grzańcem w dłoni, bez wielkich imprez i szalonych planów. Znów nie wyszło, ale wcale nie żałuję! 🙂 Dzięki biurze podróży FunClub, ten rok zakończyliśmy w mieście zakochanych i gdyby ktoś jeszcze na początku grudnia powiedział mi, że tak to będzie wyglądało – nie uwierzyłabym.

Paryż – to była nasza Sylwestrowa destynacja!

Wyjazdy sylwestrowe, które organizuje FunClub są zarówno jedno, jak i kilkudniowe. Obejmują najczęściej duże miasta Europy – w tym roku był to Paryż, Budapeszt, Praga, Berlin, a także Wenecja. Ich ogromną zaletą jest cena, która niejednokrotnie jest niższa niż wyjście na sylwestrowy bal!

Transport

Na miejsce jechaliśmy nocą (16h) autokarem typu Royal Class, wraz z biurem podróży FunClub. Obawialiśmy się trochę tej długiej trasy, ale dzięki temu, że mogliśmy przespać całą noc na naprawdę wygodnych siedzeniach z możliwością regulacji, a nawet rozsunięcia dwóch sąsiadujących od siebie – było naprawdę bezboleśnie!

Żeby umilić sobie trasę, wzięliśmy nawet ze sobą laptop, a tam ku naszemu zaskoczeniu – wszyscy uczestnicy wyjazdu mogli oglądać film, który puszczono w trakcie jazdy. Zapomnieliśmy już, że i takie atrakcje istnieją podczas podróży autokarem  – zdecydowanie na plus!

W autokarze dostępna jest toaleta, gniazdka do ładowania sprzętu elektronicznego, a także dwie wtyczki USB dla zapominalskich, gdyby ktoś nie wziął końcówki od swojej ładowarki.

Poza tym, na trasie mniej więcej co 3h są postoje, więc można spokojnie rozprostować nogi, skorzystać z toalety na stacji benzynowej czy kupić coś w barze.

UWAGA

To cenna informacja dla tych, którzy lubią korzystać ze ZNIŻEK! Wszystkie osoby, które nie ukończyły jeszcze 26 lat, w całym Paryżu mogą bezpłatnie wejść do wszystkich muzeów oraz do większości atrakcji historycznych. Nie obejmuje to jednak Wieży Eiffla.

Wieża Eiffla

Bez wątpienia niekwestionowanym symbolem Paryża jest Wieża Eiffla. To najwyższa budowla samego Paryża oraz piąta w całej Francji. Została zbudowana w 1889 roku, z okazji paryskiej wystawy światowej. Ma 324 m wysokości i w ciągu roku jej wysokość zmienia się nawet o 18 cm w zależności od temperatury.

Można wykupić dwa rodzaje biletów, aby wjechać na wieżę – do jej drugiego piętra oraz na sam szczyt. Aby jednak dostać się do bileterii, trzeba przejść specjalną kontrolę bezpieczeństwa. Na teren Wieży Eiffla nie można wnieść żadnych szklanych, ani metalowych butelek.

Poniżej możecie zobaczyć, że każdy ma w życiu swoje priorytety. Mateusz podziwia widoki, zabrał nawet swoją lornetkę, a ja… no cóż, świąteczny keks sam się nie zje 🙂

Trocadero

Plac i punkt widokowy, który powstał z okazji wystawy EXPO w 1937 roku. Znajduje się centralnie na wprost Wieży Eiffla, skąd można podziwiać ją w całej okazałości. To tutaj powstają najpiękniejsze i najbardziej romantyczne zdjęcia w Paryżu.

Plac Trocadero znajduje się pomiędzy dwoma zakrzywionymi budynkami, które stanowią Pałac Chaillot. Znajdują się w nim trzy muzea: Muzeum Marinistyczne, Muzeum Człowieka i Muzeum Zabytków Architektury.

Spacerem wzdłuż Sekwany

Spod Wieży Eiffla ruszyliśmy spacerem w kierunku jednej z dwóch jeżdżących linii metra (z uwagi na strajki z powodu reformy emerytalnej, tylko dwie „bezosobowe” linie działały). Słońce już powoli zachodziło, dzięki czemu mogliśmy podziwiać piękny Paryż w romantycznych, złotych kolorach. W ogóle nie czułam atmosfery grudnia, miałam wrażenie, że jest jesień – dość ciepła i przyjemna.

Paryż to miasto wielu kultur i narodowości. Ciekawe, kolorowe, pełne życia, sztuki i historii.

Strasznie nie lubię, kiedy ktoś mówi, że jest przereklamowane. Wychodzę z założenia, że każde miejsce ma coś nowego do zaoferowania – trzeba tylko zagłębić się w jego czeluści, dostrzec to, co niezauważone. Dotknąć, spróbować, obejrzeć, poznać.

Na ulicach panowały ogromne kontrasty – bieda i przepych, bogactwo i skromność. Myślę, że to właśnie sprawia, że można zobaczyć dwie strony Paryża. Najdroższe hotele i kolejki do największych domów mody oraz szczury, które radośnie biedną po dziedzińcu Lourve.

Najważniejsze jednak było to, że w Paryżu czuliśmy się naprawdę bezpiecznie i mimo (podobno) dość wyjątkowej sytuacji, nie spotkaliśmy ani jednej strajkującej osoby. Francuzi tak samo, jak my chcieli spokojnie przywitać nowy rok, z pewnością z nadzieją, że zmiany w reformie emerytalnej, którym się sprzeciwiają, nie zostaną wprowadzone.

Notre Dame i Dzielnica Łacińska

Niestety w wyniku pożaru, który miał miejsce w kwietniu 2019 roku, słynna Katedra Notre Dame jest w tej chwili zamknięta dla zwiedzających. Otoczona barierami, musi przejść szereg renowacji i chociaż jej fasada wygląda, jakby nic się w środku nie stało, zdjęcia, które umieszczone są na ogrodzeniu ochraniającym teren, mówią same za siebie. W miejscu iglicy, która runęła znajduje się teraz żuraw budowlany.

Miałam to ogromne szczęście, że w 2018 roku zobaczyłam Notre Dame od środka. W zasadzie nigdy nie wiemy, kiedy nadejdzie ten ostatni raz.

Czas wolny mieliśmy w przepięknej, urokliwej Dzielnicy Łacińskiej, o której przeczytałam tyle rymowanek na lekcjach francuskiego w szkole średniej, że nie zliczę. Klimatyczne, maleńkie uliczki sprawiły, że poczułam jednak klimat grudnia. Niektóre z nich przystrojone był już zgodnie z sylwestrowymi wymogami – balony, serpentyny i inne dekoracje, które wskazywały na to, że dziś wchodzimy w kolejny rok.

Mimo Sylwestra – większość restauracji była otwarta i były w nich miejsca! W Polsce w ten dzień byłoby to nie do pomyślenia. Francuzi to podobno naród, który niespecjalnie lubuje się w hucznym powitaniu Nowego Roku, czego świadkami byliśmy na Polach Elizrejskich, kiedy chwilę po północy wszyscy kulturalnie rozeszli się do domów.

Zjedliśmy więc kolację w jednej z restauracji, zrobiliśmy pamiątkowe zakupy i kupiliśmy francuskiego szampana, który jednak nie wytrwał do północy, ale o tym za chwilę.

Louvre

Kiedyś Pałac Królewski w Paryżu – obecnie jedno z największych muzeów świata. Miejsce, które zna każdy obywatel naszej planety. Niezwykłe, słynące przede wszystkim z tego, że znajduje się tutaj słynna Mona Liza pędzla Leonadro Da Vinci.

To właśnie tutaj kręcony był film „Kod Da Vinci” autorstwa Dana Browna, gdzie w rolę Roberta Langdona wcielił się Tom Hanks. Ile tajemnic skrywa to miejsce, z pewnością nie wie nikt. Jedno jest pewne – aby zobaczyć wszystkie zbiory, trzeba poświęcić na to co najmniej kilka dni.

Przypominamy, że wszystkie muzea i większość atrakcji historycznych Paryża dla osób poniżej 26. roku życia jest BEZPŁATNA, bez względu na posiadanie legitymacji studenckiej.

Sylwester na Polach Elizejskich

31 grudnia słynna Avenue des Champs-Élysées zostaje zamknięta dla ruchu kołowego. To właśnie tam gromadzą się wówczas tłumy paryżan i turystów, aby wspólnie przywitać Nowy Rok. Tym razem, na Łuku Triumfalnym, który znajduje się na jednym z końców ulicy, iluminacje świetlne przygotował sam dom mody Dior.

Aby móc dostać się za barierki, które liczne grupy policji i żandarmerii rozstawiają zawsze wokół ulicy, trzeba przejść specjalną kontrolę bezpieczeństwa. Nie można wnieść ze sobą żadnych szklanych, ani metalowych butelek czy puszek.

My w tej sytuacji postanowiliśmy wypić noworocznego szampana wcześniej, nad Sekwaną, podsumowując ten nasz 2019 rok, by móc wejść na teren Pól Elizejskich.

Przywitać Nowy, 2020 Rok w takim miejscu, nawet nie było naszym marzeniem. Zaskakujące doświadczenie, być tego dnia w jednym z najpiękniejszych miast świata, by wraz z całą jego społecznością wejść w kolejny rok.

Bardzo dziękujemy FunClub za zaproszenie i taką możliwość. Szybkie wyjazdy, które raptem w jeden dzień pozwalają zobaczyć najważniejsze punkty miasta to świetna opcja. Sylwester w dużym europejskim mieście (a w ofercie FunClubu był jeszcze Berlin, Budapeszt, Wenecja, czy Praga) to genialna okazja do poznania nowych tradycji danego miejsca i nienadwyrężania budżetu – w końcu, aby iść na bal, musicie zapłacić podobną kwotę 🙂

 

Wpis powstał we współpracy z biurem podróży FunClub.

You Might Also Like

Brak komentarzy

Dodaj komentarz