Podsumowanie roku 2019. Zmiany, sukcesy, porażki i plany!
Lifestyle Podróże po Europie Podróże po Polsce

Podsumowanie roku 2019. Zmiany, sukcesy, porażki i plany!

Do końca 2019 roku zostały tylko 3 dni. Patrząc wstecz, ten rok był pełen emocji, z różnych względów - tych dobrych i złych. Myślę jednak, że każda z nich przyczyniła się do innego postrzegania przez nas świata i tej drugiej osoby. To był z pewnością rok pod tytułem "PODRÓŻE", bo udało nam się zobaczyć aż 8 krajów (a licząc 30 grudnia 2018 i pobyt w Pradze, to aż 9). Nie podejrzewaliśmy, że tak wszystko się potoczy i że Sylwestra, który już za kilka dni - spędzimy w Paryżu.

Jeśli chodzi o nadchodzący rok, mamy zaplanowaną póki co, tylko jedną destynację, którą jest Amsterdam. Marzy nam się również road trip po hiszpańskim wybrzeżu podczas majowego weekendu, ale największe szaleństwo czeka nas we wrześniu... tego jednak nie zdradzimy, bo sami nie jesteśmy pewni, czy wszystko pójdzie po naszej myśli. Trzymajcie kciuki!

Jaki był ten rok dla TOURtles?

Był rokiem, który pozwolił nam zaistnieć.

Styczeń 2019

Jeszcze w grudniu 2018, podczas podróży do Karpacza na nasze pierwsze szusowanie na stoku, Mateusz wpadł na pomysł, żeby nasze wojaże pokazać innym. W samochodzie myśleliśmy nad nazwą, która połączyłaby w sobie podróże i coś jeszcze... tak powstało TOURtles. Nazwa nawiązująca jednocześnie do podróży i żółwi, które tak uwielbia Mateusz. Wówczas powstał także pomysł, aby kupić naszego podróżniczego towarzysza - Tolka, o którym często zapominamy, ale jeździ z nami wszędzie.

Dzień przed Sylwestrem 2018, skoczyliśmy na jeden dzień do czeskiej Pragi, która mimo nadmiaru turystów w tym czasie, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Maleńkie uliczki, nawet takie, które z uwagi na swoją "wąskość" miały zamontowaną sygnalizację świetlną, były absolutnie cudowne. Wtedy też powstawały pierwsze pomysły, jak będzie wyglądało TOURtles.

W styczniu powstał nasz podróżniczy Instagram i aż do maja działaliśmy tylko tutaj.

Luty 2019

To był bardzo romantyczny miesiąc, bo pojechaliśmy na naszą pierwszą wspólną i daleką wyprawę we dwoje - do Norwegii. Naszym celem było Oslo i kilka dni na przedmieściach, gdzie odwiedziliśmy rodzinkę Mateusza. Stolica Norwegii zrobiła na nas ogromne wrażenie - czystość, elektryczne samochody i uprzejmość ludzi były na najwyższym poziomie. Mieliśmy tę okazję, żeby zobaczyć Norwegię zimą, zasypaną śniegiem. Mroźny klimat dodawał uroku zarówno wielkiej stolicy, jak i okolicznym miasteczkom, które mijaliśmy jadąc pociągiem do Jessheim. Po zmianie naszej destynacji, mogliśmy niemal cofnąć się do lat dzieciństwa, bawiąc się w zaspach śniegu, śmigając na nartach biegówkach, a wszystko to w promieniach cudownego słońca.

Ten wyjazd był magiczny. Znaleźliśmy się w prawdziwej, śnieżnej krainie. Marzy nam się odwiedzić Norwegię także latem, najchętniej z namiotem, śpiąc na zboczu fiordu i budząc się z takim widokiem, który zapiera dech w piersiach.

 

Marzec 2019

Ten miesiąc był dla nas stagnacją z jednego względu. W grudniu kupiliśmy bilety do Włoch na nasz wymarzony road trip po Toskanii. Zaciskaliśmy więc pasa, ograniczając wyjazdy, żeby móc w pełni wykorzystać nasze 10 dni we Włoszech. W międzyczasie zaczęliśmy też myśleć, że warto byłoby przenieść nasze przemyślenia i podróżnicze wskazówki na internetowy "papier" zakładając bloga. Były to póki co tylko luźne plany, które w kwietniu zaczęliśmy wdrażać w życie.

Kwiecień 2019

Berlin, włoski road trip

Pod koniec miesiąca ruszaliśmy do Włoch, dlatego ten miesiąc był dla nas miesiącem przygotowań i planowania. Szukaliśmy wyjątkowych, ale też niekoniecznie super drogich noclegów i panowaliśmy na mapie trasę, którą mieliśmy pokonać w 10 dni.

Kiedy w grudniu 2018 roku kupowaliśmy bilety, wiedzieliśmy tylko, że chcemy zobaczyć toskańskie winnice. Z czasem, nasz plan przeobraził się w szeroką listę miejsc, obejmujących styk trzech regionów – Toskanię, Emilię Romanię oraz Ligurię. Koniecznie włoskim Fiatem 500! 

Zanim jednak dotarliśmy do wymarzonej Toskanii, spędziliśmy dwa dni w nowoczesnym Berlinie, skąd odlatywał nasz samolot. W Berlinie zjedliśmy najlepsze pastrami na świecie no i kebap, o którym niedługo Wam napiszemy. Prawie spóźniliśmy się też na samolot do Włoch wsiadając w złe metro... na szczęście dotarliśmy na lotnisko w ostatniej chwili, a nasz samolot okazał się opóźniony o godzinę.

Będąc w Pizie przez ostatnie dwa dni, spontanicznie ponownie kupiliśmy bilety do Włoch, tym razem na lipiec.

Maj 2019

Włochy, Góry Świętokrzyskie

Początek maja tak jak wspominaliśmy, spędziliśmy we Włoszech. Na Naszej trasie pojawił się takie miejscowości jak Piza, Florencja, San Gimignano, Chianti, Modena, Maranello, Fosdinovo, La Spezia, Cinque Terre i ViaReggio.

Po powrocie do Polski, długo nie zagrzaliśmy miejsca w Poznaniu, ponieważ zbliżały się moje urodziny. Na weekend uciekliśmy więc w Góry Świętokrzyskie skąd pochodzą - ja, rodowita kielecka czarownica - gdzie Mateusz miał okazję pierwszy raz w życiu zobaczyć Dęba Bartka. Stamtąd zabrał mnie do malowniczej Cedzyny, gdzie czekał na mnie urodzinowy prezent - pokój w Hotelu Uroczysko. Nigdy nie byłam fanką luksusowych hoteli, ale zawsze chciałam w szlafroku i hotelowych kapciach zejść na basen i do jacuzzi. To marzenie tutaj się spełniło! 🙂

Czerwiec 2019

Kraków, Oświęcim

Kiedy Mateusz zmagał się z letnią sesją na studiach, ja w towarzystwie mojej przyjaciółki wybrałam się do Krakowa na koncert zespołu Maroon5. Była to moja pierwsza od lat wizyta w Krakowie i chociaż wcale nie zwiedzałyśmy, spędziłyśmy cudowny wieczór nad Wisłą, rozkoszując się pięknym widokiem, a nad nami ogniem ział smok Wawelski.

Chciałyśmy także wykorzystać okazję, że jesteśmy tak blisko i pojechałyśmy do Oświęcimia. Jako dziecko, nigdy nie miała okazji zobaczyć tego miejsca - ominęły mnie tutejsze wycieczki szkolne i teraz, jako dorosła kobieta mogę stwierdzić, że dobrze się stało. Tragedii tego miejsca nie jest w stanie zrozumieć żadne dziecko. Byłam świadkiem, jak wycieczki pełne nastolatków drwią, śmieją się i robią sobie selfie z "eksponatami" muzeum.

Dla nas ten wyjazd i to miejsce były pełne nostalgii i refleksji nad życiem i śmiercią, szacunkiem do drugiego człowieka, krzywdami przeszłości i wiarą, że to już nigdy nas nie spotka.

Lipiec 2019

Przyszły wakacje, a z nimi wyjazdowe szaleństwo! Zaczęliśmy od kajaków ze znajomymi i mojego pierwsze zderzenia w życiu z tym hmmm... sportem. Okazało się to nie tak trudne, jak zakładałam, a wręcz przyjemne i pełne zabawy! Spędziliśmy świetny weekend w pewnym nadleśnictwie, przy ognisku, w otoczeniu natury i cudnych psiaków. Tak można zaczynać każde wakacje!

A potem przyszedł 13 lipca, nasz wyjątkowy dzień. Po roku wróciliśmy do miejsca, gdzie kiedyś pojechaliśmy na randkę. Kiedy już je znaleźliśmy, było takie jak je zapamiętaliśmy. Urocze, skryte nieco nad brzegami jeziora, z małym miejscem na namiot i rozpalenie ogniska. I chociaż rok temu przyjechaliśmy tutaj jako jeszcze całkiem obce sobie osoby, teraz wspominaliśmy z radością w oczach, jak wiele cudownych chwil przeżyliśmy od tamtego czasu. Były też i te złe, które nas umocniły. Wierzymy, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak jak ostatnio pisaliśmy, pamiętajcie, że Instagramy, blogi i Facebooki pokazują tylko dobrą część życia, której zazdroszczą nam inni. Nie wierzcie w nie bezgranicznie. Ludzie są tylko ludźmi - mają złe dni, złe chwile i momenty. Najważniejsze to wyciągać wnioski ze swoich błędów i starać się je naprawiać. I kochać.

Turyn, Monako, Nicea, Cannes, Mediolan

Czas na naszą kolejną, włoską przygodę. Mieliśmy to szczęście, że kuzyn Mateusza, który wraz ze swoją dziewczyną mieszkał wówczas w Turynie i zaprosił nas do siebie w odwiedziny. Nam dwa razy powtarzać nie trzeba! 🙂 Podróż była męcząca.. Poznań, Wrocław, Bergamo, Mediolan, Turyn. Zajęła nam 19 godzin, ale była warta tego, co zobaczyliśmy potem.

Lazurowe Wybrzeże i pełne przepychu księstwo Monako to miejsca, które absolutnie trzeba zobaczyć. Odkryliśmy nie tylko nowe smaki, ale również nowy zawód - samochodowych paparazzich, którzy wyczekiwali na monakijskim rondzie na najlepsze fury, które każdy przeciętny monakijczyk posiada w swoim garażu. Mateusz ma jedną wielką słabość... i tym razem udało mu się spełnić pewne marzenie 0 wygrał 10 euro w black jacka w Monte Carlo, Casino Royal!

Do Turynu pewnie nigdy nie wybralibyśmy się sami z siebie. A jednak udało nam się zobaczyć największe w Europie Muzeum Filmowe, a także stadion Juventusu Turyn. To właśnie tam zjedliśmy też najlepsze na świecie lody.

Lipiec zdecydowanie pozwolił nam poszerzyć horyzonty - zaczęliśmy już nawet mówić co nieco po włosku. Po raz kolejny rozkochałam się we Włoszech, chociaż zastanawiam się, czy można jeszcze bardziej? Mam taką tradycję, że każdego roku wracam do Włoch w nowe miejsce. Trzy lata temu był to Rzym i Watykan, dwa lata temu północna część - Wenecja, Werona, jezioro Garda i Mediolan, rok temu Neapol i Wybrzeże Amalfi. Ten rok był obfity we włoskie wspomnienia, jak żaden inny. W 2020 roku cudownie byłoby znów gdzieś zakotwiczyć. Nie ma bowiem na ziemi miejsca, gdzie najtańsze wino z kartonu smakuje właśnie w ten sposób, wraz z pizzą jedzoną na kolanie, koniecznie z pomidorami San Marzano i mozarellą buffalą.

Sierpień 2019

Rabac, Istria

To były nasze pierwsze od dłuższego czasu "odpoczywające" wakacje. Do Chorwacji dotarliśmy autem i spędziliśmy równy tydzień w malowniczym Rabacu, którego jedyną wadą było górzyste położenie. Każda uliczka położona była wyżej, a do naszego apartamentu prowadziło ponad 500 schodów. Codzienna wyprawa na plażę i z powrotem była okraszona... litrami potu w słońcu, kiedy to temperatura wynosiła prawie 40 stopni Celsjusza.

Udało nam się zobaczyć także Pulę, gdzie znajduje się przepiękny amfiteatr, wzniesiony na wzór Koloseum. Sama Chorwacja przywitała nad pięknymi widokami, delfinami podczas wycieczki statkiem i ... bardzo wysokimi cenami! Szokiem było dla nas także to, że prawie nigdzie nie można było płacić kartą.

Dawno nie mieliśmy tak leniwych wakacji. Spanie, jedzenie, plażing, smażing... i tak w kółko. Nie wiem czy to są do końca nasze klimaty, ale myślę, że każdemu raz w roku należy się urlop w stylu "nicnierobienia".

 

Wrzesień 2019

Trójmiasto

To już nasza tradycja, że we wrześniu uciekamy nad polskie morze, do naszej ukochanej Gdyni. W tym roku udało nam się trafić na sam Festiwal Filmowy i podziwiać gwiazdy na czerwonym dywanie.

Uwielbiamy końcówkę lata, która pachnie już jesienią. Nigdzie nie jest wówczas tak pięknie, jak w naszym ukochanym Orłowie. To właśnie tam uciekamy na długie spacery i nie może nas zabraknąć w Czerwonym Piecu - najlepszej pizzerii na wybrzeżu. Śpimy zawsze na Kamiennej Górze i skrycie marzy nam się kiedyś dom w tamtej dzielnicy... może kiedyś... może...

Październik 2019

Nowy rozdział

W październiku przyszło nam zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. Po pierwsze - mieliśmy swoją pierwszą, blogerską prelekcję podczas Nocy Szkoleń w Centrum Językowym KONTAKT w Poznaniu na temat taniego podróżowania. Stresowaliśmy się ogromnie, ale nasza widownia i słuchacze okazali się super przyjaźni! A jak już ktoś wyciąga telefon, żeby zrobić zdjęcie Twojej prezentacji nad którą siedziałeś pół nocy... SERCE SIĘ RADUJE!

W październiku również wynajęliśmy nasze pierwsze wspólne mieszkanie, dlatego był to czas w którym za bardzo nie myśleliśmy o podróżach. Musieliśmy trochę ogarnąć życie i przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez CJO Kontakt (@kontaktcjo)

Listopad 2019

Budapeszt

Bilety do Budapesztu kupiliśmy w dzień powrotu z Chorwacji, cierpiąc na "po powrotową depresję". Stolica Węgier od zawsze była na naszej liście TOP10 do zobaczenia i udało się! Budapeszt jest absolutnie WOW! Podzielony na dwie części - Budę i Peszt, zupełnie różni się od innych miast europejskich.

Spędziliśmy w nim 4 dni i był to najtańszy wyjazd, jaki udało nam się zorganizować. Za transport i nocleg zapłaciliśmy tylko 371 zł! Można?! Można!

Grudzień 2019

Drezno, Paryż

Grudzień okazał się miesiącem, kiedy wokół naszego bloga zaczęło robić się nieco więcej zamieszania. Pojawiły się pierwsze oferty współpracy od kilku firm i chyba był to moment, kiedy dotarło do nas, że to co robimy, ma sens. Uwierzcie, w ciągu tego roku znalazło się wiele życzliwych osób, które skutecznie podcinały nam skrzydła.. w końcu najciemniej jest jednak pod latarnią i nawet bliscy potrafią śmiać się z tego co robisz. Sprawiło nam to ogromną przykrość, ale w pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że takie zachowanie często powodowane jest zazdrością. My nikomu niczego nie zazdrościmy. Cieszymy się z sukcesów i powodzeń naszych przyjaciół, kibicujemy innym blogerom, których poznajemy na naszej drodze - bo tak powinno wyglądać życie. Schowajcie zawiść do kieszeni - po co Wam to?

Kiedy myśleliśmy, że nasz podróżniczy rok zakończył się już w Budapeszcie, nawiązaliśmy współpracę z biurem podróży FunClub! Dzięki temu pojechaliśmy do Drezna, gdzie mieliśmy okazję bawić się na bożonarodzeniowym jarmarku i korzystać z uroków miasta. Tam dopiero poczuliśmy prawdziwą, bożonarodzeniową atmosferę, a smakowe grzane wina dostępne na kolorowych stoiskach skradły nasze serca... i podniebienia!

Nowym rok, również dzięki FunClubowi spędzimy w Paryżu! Nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego końca roku - to w końcu miasto zakochanych. Mamy nadzieję, że Wasza sylwestrowa noc będzie równie piękna i w nadchodzącym 2020 roku spełnią się Wasze marzenia.

Pamiętajcie, o marzenia trzeba walczyć! Nam w tym roku absolutnie się to udało i jesteśmy najlepszym przykładem, że jeśli tylko się chce, to można! Blog TOURtles ma raptem pół roku - zaczyna już na siebie powoli zarabiać, ma coraz większą ilość fanów, a co najważniejsze - sprawia nam po prostu RADOŚĆ!

 

Szczęśliwego Nowego 2020 Roku!

Ola, Mateusz i Tolek

You Might Also Like

Brak komentarzy

Dodaj komentarz